Header always set Strict-Transport-Security "max-age=2592000; includeSubDomains" Południowa Polska i Słowacja: plan wycieczki | Przyczepy kempingowe Hobby | Sprzedaż | Wynajem | Serwis
 

Południowa Polska i Słowacja: plan wycieczki

Marzy Ci się wyprawa na południe Polski? Przygotowaliśmy dla Ciebie atrakcyjny plan wycieczki, podczas którego nie tylko nacieszysz się przepięknymi, górzystymi rejonami, ale też odwiedzisz mniej znane zakątki Polski. To idealna trasa wycieczki na 7 dni!

 

Dzień 1: Gródek nad Dunajcem

Pierwszy przystanek wycieczki z pewnością przypadnie do gustu fanom sportów wodnych. Gródek nad Dunajcem to niewielka wieś letniskowa położona nad Zalewem Rożnowskim. Wyróżnia ją wyjątkowo piękny teren; przy samym jeziorze można uprawiać sporty, korzystać z wędkarstwa lub po prostu wypoczywać na plaży. Okoliczne lasy też zachęcają do aktywnego wypoczynku – znajdziecie tu sporo urokliwych tras spacerowych!

Teren gminy Gródek również oferuje wiele atrakcji; polecamy m.in. zajrzeć do XIV-wiecznych ruin zamku Rożenów. Warto wiedzieć, że niegdyś zamek ten należał do słynnego Zawiszy Czarnego z Grabowa.

Do planu wycieczki koniecznie dorzućcie spacer po Pogórzu Rożnowskim. Na terenie pogórza można znaleźć kilka pieszych szlaków turystycznych, a także większy szlak rowerowy. Trasa z Tarnowa do Jamnej osiąga długość aż 73 kilometrów, dlatego polecamy ją dla wprawionych kolarzy. Na terenie Pogórza Rożnowskiego można też podziwiać ciekawe formacje skalne, w tym Diable Skały, Diable Boisko czy Skałę Wieprzek.

 

Dzień 2: Limanowa

Ziemia limanowska wyróżnia się przepięknymi, dziewiczymi terenami. Nie brak tu dobrze zorganizowanych szlaków turystycznych, a także tras narciarskich. Wyprawę do Limanowej z pewnością docenią więc osoby, które nie wyobrażają sobie wakacji bez różnych aktywności! Oczywiście, to nie koniec atrakcji w Limanowej. Małe miasto znane jest również z zabytkowej Bazyliki Matki Boskiej Bolesnej. To właśnie tam można znaleźć słynną figurkę Matki Bożej Bolesnej, którą przywieziono z Węgier jeszcze w 1545 roku.

 

Dzień 3: Trasy rowerowe w Szczawnicy

Po udanym wypoczynku ruszamy dalej – w Pieniny! Tym razem docieramy do Szczawnicy, czyli jednego z górskich kurortów w województwie małopolskim. Szczawnica jest znana przede wszystkim ze spływu Przełomem Dunajca oraz z dostępu do cennych wód leczniczych. Warto jednak wiedzieć, że to miasto ma znacznie więcej do zaoferowania! Szczegóły poniżej.

Wyprawę do Szczawnicy proponujemy rozpocząć od turystyki rowerowej. Okolica Szczawnicy jest niezwykle malownicza i aż prosi się o bliższe zapoznanie! Dla osób podróżujących kamperem to żaden problem – możecie wygodnie przewozić rower nawet w rejony górskie. W Szczawnicy polecamy zrobić m.in. pętlę wzdłuż Przełomu Dunajca – to dość łatwa trasa (z jednym większym podjazdem), która osiąga długość około 40 kilometrów. Jeśli wybieracie się w podróż z dziećmi i szukacie naprawdę łatwego szlaku, to polecamy przejechać odległość między Szczawnicą a Sromowcami Niżnymi. Z 10 kilometrami powinny bez problemu poradzić sobie nawet kilkulatki!

Osobom, które liczą na większe wyzwania, polecamy wyprawę do Słowacji. Trasa Szczawnica-Czerwony Klasztor osiąga długość 25 kilometrów, ale po drodze trzeba pokonać 119 metrów przewyższeń. Z pewnością więc będzie to dobra opcja dla osób, które mają już wyrobioną kondycję.

 

Dzień 4: Zdobycie Trzech Koron

Drugi dzień w Szczawnicy warto rozpocząć ambitnie, czyli od zdobycia Trzech Koron. To najwyższy szczyt Pienin Środkowych. Szlak Szczawnica-Trzy Korony wynosi 8,5 kilometra; zwykle wejście na górę zajmuje około 4 godzin, a zejście 3,5 godziny – warto więc przeznaczyć cały dzień na wspinaczkę. Nie zapomnijcie też zabrać aparatu fotograficznego, bo po drodze jest na co patrzeć. W trakcie wspinaczki będziecie mogli wejść m.in. na galerię widokową Sokolicy. Nie zapomnijcie też wypatrzyć najsłynniejszej sosny reliktowej. Niestety, sosna straciła swój pierwotny kształt, ponieważ została uszkodzona w trakcie akcji ratunkowej w 2018 roku. Spora część zachowała się jednak do dziś, dlatego sosnę można łatwo odnaleźć i zrobić pamiątkowe zdjęcie. Podczas wspinaczki warto też zajrzeć na Górę Zamkową, gdzie można znaleźć ruiny Zamku Pienińskiego. Warto wiedzieć, że to właśnie ten zamek występuje w legendzie o św. Kindze, która schroniła się w Pieninach podczas ucieczki przed Tatarami. Obecnie można tu podziwiać między innymi grotę świętej Kingi.

 

Dzień 5: Spływ Dunajcem

Spływ Dunajcem to jedna z tych atrakcji, które niezmiennie kojarzą się ze Szczawnicą. Trasa spływu obejmuje obszar od Sromowców Niżnych do Szczawnicy. Jej długość to 18 kilometrów; nieco dłuższa, bo 23-kilometrowa jest trasa prowadząca do Krościenka.

Dlaczego warto zdecydować się na spływ Dunajcem? Przede wszystkim dlatego, że zapewnia to możliwość podziwiania wspaniałego krajobrazu Pienińskiego Parku Narodowego. Niektóre rejony parku najlepiej podziwiać właśnie z wody. Podróż z flisakiem może być świetną okazją do bliższego zapoznania się z górską przyrodą!

Dzień warto zakończyć wejściem na Szafranówkę, czyli szczyt w Pieninach Małych. Wejście na Szafranówkę jest dość proste – jeśli wybierzecie najkrótsze szlaki, pokonacie trasę już w nieco ponad godzinę. Z samej Szafranówki roztacza się piękny widok między innymi na Szczawnicę oraz Trzy Korony. Jeśli pogoda będzie sprzyjać, być może uda Wam się zobaczyć nawet Tatry.

 

Dzień 6: Czerwony Klasztor i Słowackie Pieniny

Szósty dzień rozpoczynamy od wyprawy na słowacką stronę Pienin. W planie zwiedzania warto ująć oglądanie Czerwonego Klasztoru położonego nad Dunajcem. Czerwony Klasztor to zabytkowy kompleks, wśród którego można podziwiać m.in. zabytkowy, gotycki kościół z XIV wieku. Czerwony Klasztor jest też znaną bazą wypadową turystyczną i gastronomiczną. Jego zdecydowaną zaletą jest przepiękne położenie – wokół klasztoru roztaczają się cudne widoki na słowackie Pieniny. To też dobre miejsce do rozpoczęcia wędrówki po tej strony gór.

Co warto zobaczyć w słowackich Pieninach? Na pewno polecamy wybrać się do rezerwatu Haligovske Skaly. Można tam podziwiać niezwykłe skały wapienne oraz liczne jaskinie. Wśród tych zdecydowanie najsłynniejszą pozostaje Jaskinia Aksamitka.

Po słowackiej stronie Pienin najlepiej po prostu nacieszyć się długimi spacerami i korzystać ze szlaków bez tłumu. Co więcej, tutaj naprawdę rzadko można spotkać nawet turystów – o ile polskie Pieniny cieszą się dużą popularnością i są chętnie odwiedzane przez naszych rodaków, o tyle w Słowacji szał na tę część gór jest zdecydowanie mniejszy. Warto to wykorzystać i nacieszyć się przepiękną przyrodą.

 

Dzień 7: Szlak w Słowacji

Szlak Lesnické sedlo – Plašná – Sedlo Cerla – Červený kláštor

To kolejna z atrakcji, które warto wpisać na listę do odhaczenia! Dlaczego akurat taka trasa? Cóż, z całą pewnością nie jest najłatwiejsza, to jednak można zaliczyć tu kilka zapierających dech w piersiach miejsc. Wśród największych atrakcji często wymienia się Sedlo Cerla, nazywaną tez Przełęczą pod Klasztorną Górą. To przełęcz położona 605 m n.p.m.,  znana przede wszystkim jako dobry punkt widokowy. Można tu znaleźć sporo odsłoniętych terenów (głównie łąk), które w sezonie wiosenno-letnim robią oszałamiające wrażenie z uwagi na dużą ilość zieleni.

 

Jedzenie w Pieninach

Oczywiście żadna wycieczka nie liczy się bez przystanków na lokalne jedzenie. W Pieninach po stronie Słowacji warto skosztować góralskich gulaszy czy kwaśnicy. Polska strona Pienin jest znana przede wszystkim z pierogów z bryndzą, czyli z popularnym serem owczym – dostaniecie je praktycznie w każdym schronisku. Ponadto warto też skosztować górskiego pstrąga czy smażonego sera. Ten ostatni jest mocno kaloryczny, ale między jedną a drugą wspinaczką na pewno warto go skosztować. Nadmiar kalorii i tak spokojnie spalicie po całym dniu spacerowania.

Zarówno w Pieninach po stronie polskiej, jak i słowackiej, możecie zaopatrzyć się w świeżą bryndzę. Warto przetestować ten góralski przysmak! Bryndza dobrze smakuje podawana na kanapkach. A wieczorem najlepiej zakupić popularne słowackie piwa. Wśród tych prym wiedzie między innymi Zloty Bazant.

Fanom słodkości polecamy z kolei zrobić zapasy pysznej Kofoli, czyli znanej m.in. na Słowacji i w Czechach lokalnej wersji coca-coli. My bardzo lubimy też słynną czekoladę Studentską, najlepiej z dużą zawartością bakalii, orzechów oraz kawałków owoców. To zdecydowanie jedna z tych rzeczy, którą musimy przywieźć do Polski po wizycie na Słowacji.

Podobał Wam się nasz plan wycieczki? Mamy nadzieję, że tak! Zachęcamy do zapoznania się z innymi trasami na południu Polski, m.in. z tą bieszczadzką.